Blog > Komentarze do wpisu

Monini i puree z białej fasoli


Jakiś czas temu dostałam pyszną paczkę od Monini wypełnioną smakowitymi oliwami i pastami. Chętnie zgodziłam się zrecenzować ich produkty na blogu, gdyż nie raz sięgałam po nie będąc na zakupach i nie zawiedli mnie.

W przesyłce znalazłam oliwę z oliwek extra virgin DOP, która spełnia bardzo wyśrubowane kryteria. Muszę przyznać, że jest bardzo dobrej jakości, o pięknie zielonym kolorze, ale dość delikatnym smaku i zapachu. Ja jestem fanką intensywnej w smaku oliwy, jednak nie zawsze ona pasuje – wtedy na pewno chętnie sięgnę po kolejną butelkę DOP (tą otrzymaną już dawno zużyłam).

Ciekawą pozycją była także oliwa z pierwszego tłoczenia zamknięta w butelce z rozpylaczem. Przyznam, że skuszona tą butelką już kiedyś zakupiłam ten produkt więc ucieszyłam się dostając go ponownie. Butelka nie jest idealna, rozpylacz czasem się lekko przytyka i nie zawsze równomiernie rozpyla, jednak mimo wszystko jest to bardzo wygodne rozwiązanie, gdy chcemy zaledwie delikatnie zwilżyć oliwą patelnię, kotlety czy warzywa, które zaraz wsuniemy do rozgrzanego piekarnika.

Monini posiada także duży wybór oliw smakowych, wprawdzie otrzymana przeze mnie chilli i cytryna nie przypadła mi do gustu, ale jestem fanką ich oliwy truflowej, której zjadamy już kolejną butelkę – genialna do pomidorów lub kremu selerowego.

Oprócz wyboru oliw otrzymałam także czerwoną pastę do kanapek, zielone pesto i sok z cytryny zamknięty w małej plastikowej buteleczce. Pasta i pesto pozostawiły moje uczucia neutralne, pasta jest po prostu niezła, a pesto nieco zbyt rzadkie jak dla mnie. Natomiast sok z cytryny doskonale sprawdza się do wszelkich marynat, sosów czy doprawiania potraw jak np. dzisiejsze puree. Oszczędza czas i trochę bałaganu w kuchni, a takie ułatwienia sobie cenię. Myślę, że warto zwrócić uwagę na produkty Monini i wybrać sobie coś co będzie świetnym dodatkiem do potraw.

A do recenzji przepis na ciekawą odmianę puree. Ostatnio robiąc te kotlety nie za bardzo miałam czas na obieranie i gotowanie ziemniaków, a potem jeszcze przeciskanie ich przez praskę, mieszanie na puree. W lodówce miałam napoczętą puszkę białej fasoli, na półce pyszną oliwę z oliwek i ochotę na czosnek. Aż się prosiło, żeby połączyć to w pysznym puree. Tak też zrobiłam, a efekt bardzo mi smakował. Na ciepło jako świetny dodatek do mięsa, a na zimno – pyszna pasta do kanapek. Polecam!


puree z białej fasoli

Składniki:

  • 1 puszka białej fasoli (lub fasola namoczona na noc i ugotowana do miękkości)
  • Oliwa z oliwek extra virgin dobrej jakości
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • Sól, pieprz
  • Opcjonalnie: ulubione przyprawy, cebula usmażona na oliwie, skórka z cytryny

 

Sposób przyrządzenia:

Fasolę odcedzić z zalewy, przepłukać i wrzucić na chwilę do wrzątku, aby się zagrzała. Gorącą odcedzić i wrzucić do blendera. Dodać czosnek (można go wcześniej przesmażyć na oliwie, choć nie jest to konieczne) i całość miksować, wlewając oliwę, aż do uzyskania pożądanej konsystencji. Doprawić do smaku sokiem z cytryny, solą i pieprzem i ewentualnie ulubionymi przyprawami. Podawać do mięsa lub smarować świeże pieczywo na zakwasie.

Smacznego!

puree z białej fasoli

wtorek, 12 czerwca 2012, tu-tusia

Komentarze
2012/07/01 18:44:21
To puree wygląda zniewalająco :) Swego czasu też testowałam te oliwy i przyznaję, są super. Na co dzień w kuchni jednak częściej sięgam po olej rzepakowy - trochę z oszczędności, a trochę dlatego, że ponoć nam, Polakom lepiej służy (brakuje nam omega-3 których w oliwie jest niewiele, ale za to oleju rzepakowego dwie łyżki dziennie wystarczają). Niemniej olej rzepakowy nie ma smaku (co czasami jest jego atutem), za to oliwa pewne potrawy podkreślia tą charakterystyczną goryczką... :)

Świętujemy!


Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi
IV Bar Sałatkowy- Wigilijnie i świątecznie 2011