Ten płaski chlebek o arabskich korzeniach na pewno przypadnie Wam do gustu. Robi się go łatwo, ciasto jest przyjemne w obsłudze, a smak jest świetny. Doskonały w połączeniu z różnymi daniami kuchni arabskiej (shoarma, shish-tawuk, curry), a obecnie świetnie sprawdzi się do weekendowego grilla. W towarzystwie szaszłyków i sosu tzatziki na pewno docenicie chrupkość chlebka. Porwany doskonały będzie jako dodatek do sałatek (zamiast grzanek). No i gwarantuje Wam, ze nie oprzecie się, żeby pochłonąć chociaż jeden chlebek jeszcze ciepły, tuż po wyjęciu z piekarnika Jak Wam się podoba?
Składniki (bez masła) wymieszać i zagnieść przez ok. 10 minut ciasto. Odstawić na 3-4 godziny w ciepłe miejsce. Po tym czasie podzielić na 6 części i każdą rozwałkować w podłużny, nieregularny placek. Jesli chcemy można je przed pieczeniem obsypać wybranymi przyprawami. Placki piec partiami w piekarniku nagrzanym do maksymalnej temperatury, najlepiej na kamieniu przez 3-4 minuty – aż pojawią się rumiane bąble. Wyjmować, smarować roztopionym masłem (lub glee) i podawać do dań kuchni indyjskiej lub innych lubianych kompozycji.
Zniknęłam na bardzo długo. Powodów było kilka. Ale nie będę się tłumaczyć i szukać wymówek. Po prostu na przeprosiny poczęstuję Was ciastem.
Ciasto jest bardzo proste. Zarówno w wykonaniu, jak i w smaku. Było to pierwsze ciasto jakie wykonałam w wieku ok. 12 lat. Potem specjalizowałam się w tym placku i piekłam go zawsze jak tata miał ochotę na coś słodkiego ;) Możecie dodać do niego dowolne owoce, które lubicie lub na które jest sezon. Ja najbardziej lubię wersję ze śliwkami lub jagodami, a zimą często robię po prostu z jabłkami. Zapraszam.
Składniki:
¾ kostki margaryny
12 czubatych łyżek cukru
1 opakowanie cukru waniliowego
12 bardzo czubatych łyżek mąki
5 jajek
2 łyżeczki proszku do pieczenia
Kilkanaście śliwek/2-3 jabłka/jagody/truskawki lub inne owoce
Ulubiony aromat do ciasta
Opcjonalnie siekane orzechy włoskie
Cukier puder do posypania
Sposób przyrządzenia:
Margarynę rozpuścić i delikatnie przestudzić. Dodać cukier i cukier waniliowy, wymieszać. Jak byłam młodsza ucierała to ciasto w makutrze, obecnie po prostu miksuję mikserem. Następnie dodawać po trochu przesianej maki z proszkiem do pieczenie na przemian z jajkami. Gdy wszystko się połączy dodać kilka kropel aromatu i opcjonalnie orzechów i jeszcze raz wymieszać. Powinniście otrzymać konsystencję podobną do budyniu. W razie potrzeby można dodać jeszcze jedno jajko lub więcej mąki. Owoce umyć, w razie potrzeby (np. jabłka) obrać i pokroić na mniejsze części lub wypestkować. Ciasto przelać do blaszki wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą lub wyłożonej papierem do pieczenia. Wyrównać powierzchnie i ułożyć na wierzchu owoce lekko dociskając, aby prawie całe zanurzyły się w masie. Piec w 180 st. C ok. 40 minut lub do suchego patyczka. Podawać posypane cukrem pudrem.
Dziś na zakończenie akcji arabskiej organizowanej przez Pannę Malwinnę przygotowaliśmy wspólnie Shish tawuk – szaszłyki z kurczaka i papryki. Ich sekretem jest pełne smaku u wyrazistości marynata, w której kurczak leży przez 24 godziny. Marynata, bardzo specyficzna w smaku w porównaniu do naszych polskich przyzwyczajeń, nadaje mięsu kwaskowatego posmaku. Jest to bardzo smaczne połączenie, choć nie każdemu musi smakować. Nam odpowiadało i na pewno kiedyś te szaszłyki powtórzę. Marynatę, przed wrzuceniem do niej kurczaka można spróbować i ocenić czy taki stopień kwaśności nam odpowiada, i ewentualnie zmienić proporcje, jednak nie sądzę, żeby byłą taka potrzeba. Ja szaszłyki podałam z chlebkami naan i sałatką z fasolki w arabskim stylu, na które przepisy podam w najbliższym czasie.
Kurczaka umyć, osuszyć i oczyścić. Pokroić w 2,5cm kostkę. Składniki marynaty wymieszać (można spróbować czy smakowo Wam odpowiada i ewentualnie zmienić trochę proporcje) i wymieszać z kurczakiem. Zakryć folią i schować do lodówki na 24 godziny. Po tym czasie paprykę pokroić w nieduże kawałki, a patyczki do szaszłyków namoczyć przez 30 minut w zimnej wodzie. Nadziewać na przemian kurczaka i paprykę. Szaszłyki piec ok. 10 - 12 minut w 180st. C pod grillem lub smażyć na patelni grillowej z każdej strony. Podawać z sałatką i płaskim chlebem typu pita lub naan.
Dziś znów gotujemy wspólnie. Razem z - Michałem, Anią, Mirabelką, Emmą, Dobromiłą, Shinju i Panną Malwinną przyrządziłam sambouseki – libańskie pieczone pierożki z mięsno-warzywnym nadzieniem. Muszę przyznać, że wyszły bardzo smaczne. Farsz soczysty, wyraźnie doprawiony, ale zupełnie nie ostry otulony złotym ciastem drożdżowym. Zdecydowanie bardzo smakowita propozycja dla wszystkich wielbicieli arabskiej kuchni, a także tych, którzy chcieliby się do niej przekonać :)
Przepis znaleziony przez Malwinnę pochodzi stąd, ja podaję z własnymi zmianami. Przepis dodaję do II festiwalu kuchni arabskiej.
Składniki:
Ciasto:
420g mąki
8g suchych drożdży
1 łyżka cukru
1 ½ łyżeczki soli
4 łyżki oleju roślinnego
¾ szklanki + 4 łyżki ciepłej wody
Nadzienie:
1 mała cebula
250g mielonego mięsa z kurczaka (użyłam mięsa obranego z udek, a kości można wykorzystać do domowych kostek rosołowych)
2 łyżki orzechów piniowych – zamieniłam na pistacje
2 łyżki oleju
¼ łyżeczki czarnego pieprzu
½ łyżeczki przyprawy siedem smaków (można zrobić samemu z tego przepisu)
Sól
jajko do posmarowania
sezam do posypania
Sposób przyrządzenia:
W 4 łyżkach wody rozpuścić cukier i drożdże, odstawić do ruszenia. W misce wymieszać mąkę z solą i olejem, na coś na kształt kruszonki. Dolać zaczyn i stopniowo dolewać wodę zagniatając elastyczne, nieklejące ciasto. Odstawić pod przykryciem do podwojenia objętości. W tym czasie przygotować farsz. Cebulkę i warzywa pokroić w drobną kostkę. Olej rozgrzać na patelni i dodać cebulkę. Gdy ta się zezłoci dodać mięso i smażyć do zarumienienia. Dodać cukinię i paprykę i smażyć ok. 5 minut. Dodać pomidora i przecier, posiekane orzechy i przyprawy. Smażyć ok. 5 minut, aż woda odparuje, a farsz nie będzie zbyt mokry. Ciasto krótko wyrobić i rozwałkować na omączonym blacie na grubość 3mm. Wycinać kółka, nakładać na środek farsz i sklejać pierożki. Można brzegi przed sklejeniem posmarować rozkłóconym jajkiem, aby pierożki nie rozklejały się w trakcie pieczenia. Ulepione pierożki odstawić przykryte ściereczka na 30 minut do napuszenia. Piec 13-15 minut w temperaturze 230st. C. Podawać z zupą lub sałatką ze świeżych warzyw.
Ostatnio rzadko tu bywam… Będę szczera. Osłabł mój zapał do blogowania i gotowania. Dużo pracy, sesja i ogromne zaległości w pisaniu pracy magisterskiej nie pomagają. Gotuję dużo mniej ostatnio, a jak już to najczęściej późnym wieczorem po pracy lub na szybko robię jakieś sałatki przed pracą. W żadnym z tym momentów nie mam czasu, ani ochoty na robienie zdjęć. Ponadto stawiam raczej na znane klasyki, bo nie zawsze uda mi się nawet jakąś listę zakupów stworzyć, więc robię je na pamięć, kupując składniki na znane, sprawdzone mi dania, które w większości na blogu już były. I tak mija sobie czas. A ja nawet nie zauważam, kiedy minęły 2 tygodnie bez żadnego wpisu. Nadszedł czas na zmiany. Postaram się być tu częściej i przede wszystkim więcej w kuchni. Więcej gotować już zaczęłam, staram się robić zdjęcia za każdym razem. Tak więc dziś zapraszam na bułki z siemieniem lnianym. Smaczne, mięciutkie, zdrowe, proste w przygotowaniu. Przepis zaczerpnięty od Doroty.
Składniki:
2 i ¼ szklanki mąki pszennej (chlebowej)
1 ¼ szklanki mąki pszennej razowej
½ szklanki ziaren siemienia lnianego zmielonego w młynku do kawy lub blenderem
1 ⅓ łyżeczki suchych drożdży
1 łyżeczka soli
½ - ¾ szklanki mleka
½ szklanki wody
3 łyżki miodu
1 duże jajko
1,5 łyżki oleju roślinnego
Opcjonalnie na wierzch:
1 jajko
2 łyżki siemienia lnianego
1 łyżka maku
Sposób przyrządzenia:
Drożdże rozpuścić w ⅓ szklanki ciepłego mleka, dodać miód i 2 łyżki mąki. Odstawić na 15 minut, do ruszenia drożdży. W misce wymieszać mąki, siemię, sól, dodać wodę, resztę mleka, jajko i miksturę drożdżową. Zagnieść gładkie ciasto dodając pod koniec tłuszcz. Odstawić do podwojenia objętości. U mnie ciasto odstało ok. 5 godzin, bo musiałam wyjść po jego zagnieceniu, ale nie musi ono leżakować tak długo. Po tym czasie ciasto lekko ugnieść, podzielić na 10-14 części w zależności od tego jak duże chcecie otrzymać bułki (te ze zdjęcia otrzymałam po podzieleniu ciasta na 11 kawałków). Formować bułeczki i układać w odległości 2-3cm na blaszce wyłożonej pergaminem. Przykryć ściereczką i odstawić na 40 minut do napuszenia. Po tym czasie rozgrzać piekarnik do 180 st. C, bułki posmarować rozbełtanym jajkiem i posypać ziarnami (ja je tylko posmarowałam śmietanką). Piec przez 20-25 minut w zależności od piekarnika i wielkości bułek.