piątek, 30 lipca 2010


Prawie nie oglądam telewizji. W Poznaniu nie mam telewizora i jest mi z tym dobrze. Jednak jak jestem w domu rodzinnym zdarza mi się utknąć przed TV na długie, często wieczorne godziny. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Kuchnia.tv. Potrafię siedzieć przed telewizorem do 2-3 w nocy i wałkować po kolei wszystkie programy kulinarne. Jamie Oliver, Domowy kucharz, Atelier Smaku, Nuta egzotyki na co dzień, Anna Olson: sezon na świeżość, Jacques Pepin – Dania na szybko  i jeszcze długo można by tak wymieniać. Lubię podpatrywać nie tylko nowe przepisy, ale też sztuczki ułatwiające gotowanie, drobnostki, które poprawiają smak potraw i fundamentalne zasady gotowania. Tym razem wykorzystałam przepis podpatrzony właśnie podczas, której sesji telewizyjnej z kuchnia.tv w roli głównej. Pochodzący z programu Kuchnia francuska po prostu. Pyszne zapiekane pomidory, z wyraźnym posmakiem ziół prowansalskich, są daniem prostym do przygotowania wnoszącym trochę odmiany do codziennej kuchni. Do tego łatwo jest przygotować większą ilość i ładnie wyglądają na talerzu mogą być więc ciekawą propozycją na proszony obiad. Poniżej przepis z bardzo drobnymi modyfikacjami.

 

Pomidor

Składniki (dla 3 osób):

  • 6 sporych pomidorów
  • 0,5 kg mielonej wołowiny
  • Kromka chleba (u mnie mała bułeczka, ponieważ chwilowo nie jadam na co dzień białego pieczywa)
  • 1 cebula
  • 3 dymki
  • 2-3 ząbki czosnku
  • Łyżka musztardy Dijon lub innej ostrej
  • 1,5 łyżki ziół prowansalskich
  • Pół szklanki startego twardego żółtego sera (u mnie wiórki Correggio)
  • Oliwa z oliwek

 

Sposób przygotowania:

Pomidory umyć, odciąć górną część. Wydrążyć środki pomidorów. Najłatwiej jest to zrobić łyżką jednym ruchem. Wyciągnięcie na raz całego gniazda nasiennego idzie łatwiej niż po kawałeczku. Wydrążone pomidory osuszyć ręcznikiem papierowym, posolić i odstawić na ręcznik papierowy do obeschnięcia. W soku pozostałym z wydrążania pomidorów namoczyć pieczywo. Posiekać cebulę i dymki. Rozgrzać oliwę w rondlu i podsmażyć cebulę, szalotkę i przeciśnięty przez praskę czosnek. Po 10 minutach dodać mięso, posolić, popieprzyć i dusić, aż będzie usmażone. Dodać namoczony chleb, rozetrzeć go drewnianą łyżką w mięsie. Doprawić ziołami prowansalskimi, musztardą i połową sera. Wymieszać. Wyrównać spody pomidorów odcinając mały kawałeczek, dzięki temu będą stały stabilnie. Nadziać każdego pomidora i posypać resztą sera. Zapiekać 25-30min w 180st.

Smacznego!

 

Pomidory wyjęte z piekarnika

Pomidor zapiekany

środa, 28 lipca 2010
Od czasu dodania na bloga tego wpisu udało mi się udoskonalić przepis na kostki otrzymując w rezultacie jeszcze bardzo aromatyczne i pyszne kostki. Zapraszam do zapoznania się z drugim przepisem - kliknij tutaj.

Lubię w kuchni robić wszystko sama od podstaw. Największą frajdę mam jak wiem, że wszystko co podałam na stół jest od początku do końca domowego wyrobu. Nie znaczy to, że nie korzystam z półproduktów. Nie zawsze potrafię, chcę, lub mam czas zrobić coś od podstaw, jednak staram się ograniczać półprodukty. I o ile aby zastąpić gotowe mieszanki mrożonych warzyw czy sosy z torebek najczęściej wystarczy kupić i przygotować warzywa oddzielnie czy poszukać przepisu w zasobach Internetu i książek kucharskich, to problem miałam z zastąpieniem czymś kostek rosołowych często używanych, gdy potrzebne było trochę bulionu do sosu lub zupy kremu. A to przecież takie chemiczne paskudztwo. Tylko co zrobić? Za każdym razem gotować rosołek? Przecież zrobienie dobrego rosołu zajmuje dużo czasu. I nie będę go gotować dla 300ml potrzebnych do sosu. O nie. Więc wymyśliłam jak zrobić swoje własne kostki rosołowe. Ot najprościej jak się da. Po prostu bardzo esencjonalny rosół zamrożony w torebkach na kostki lodu i tyle. Możecie go zrobić na drobiu, wołowinie, czy samych warzywach w zależności od tego jakie kostki chcecie otrzymać.

W gruncie rzeczy nie muszę podawać tu przepisu, bo każdy ma swoją recepturę na rosół. A do zrobienia kostek potrzeba po prostu użyć 3-4krotną ilość składników do zwyczajowej ilości wody (lub zwykłą ilość składników do 3-4krotnie mniejszej ilości wody ;). Ale, że pyszny rosołek robię według przepisu mojej Mamy, więc podzielę się nim.


 

 

Kostka rosołowa przed mrożeniem

Składniki:

2,5-3kg mięsa drobiowego (do kostek użyłam porcji rosołowych, jak gotuję rosół najczęściej używam skrzydełek i nóżek)

6 dużych marchewek

4 pietruszki

2 spore pory

1,5 selera

Kilkanaście liści laurowych

Kilkanaście ziaren ziela angielskiego

Kilkanaście ziaren pieprzu

Opcjonalnie lubczyk

Dodatkowo:

Woreczki na lód XXL

Lejek

 

Sposób przygotowania:

Mięso umyć, oczyścić z nadmiaru skóry, tłuszczu i ewentualnych piór. Włożyć do największego garnka i zalać zimną wodą tak aby przykryć mięso (mi troszkę wystawało ponad wodę, więc obracałam je w trakcie gotowania). NIE SOLIĆ! Posolenie wywaru na tym etapie spowoduje, że soki mięsa, a więc esencja jego smaku zostanie zamknięta wewnątrz i nie wypłynie do zupy, a jeśli mają to być kostki rosołowe to rosół musi być bardzo esencjonalny. Jeżeli chcecie wykorzystać później do czegoś mięso posolcie wywar dopiero pod koniec gotowania, w ten sposób wywar dostanie wszystko co jest potrzebne, a mięso będzie można wykorzystać. Postawić na niewielkim ogniu. Gdy zaczną się zbierać szumowiny zebrać je dokładnie (najłatwiej jest specjalną łyżką, tzw. szumowinką). Wywar z samym mięsem gotować na minimalnym ogniu (powinien praktycznie nie bulgotać) przez 3-4godziny (co najmniej 2). W tym czasie przygotować warzywa, umyć i obrać marchewkę, pietruszkę, seler, wypłukać pora i odciąć rozłożone liście. W garnku może być mało miejsca, więc można je pokroić, żeby łatwiej się zmieściły dookoła mięsa. Jeśli garnek nie zmieści i mięsa i warzyw, wyjąć mięso (jednak w takim przypadku warto je gotować co najmniej te 3,5h) i wrzucić warzywa. Dodać przyprawy. Dla ciekawszego smaku można też dodać opaloną na gazie, nie obraną cebulę (na tą ilość wywaru na kostki ok. 2-3cebul). U mnie ich nie ma, ponieważ mam płytę elektryczną i nie miałam nad czym opalić cebuli. Gotować jeszcze 1-2 godziny. Odstawić do wystygnięcia.

Wywaru nie posoliłam w ogóle (porcji rosołowych nie używałam później w żaden sposób, więc nie zależało mi na smaku mięsa), gdyż wolę odpowiednio dosalać bezpośrednio potrawy, do których ich użyję, jednak jeśli chcecie możecie go posolić wg uznania.

Gdy bulion już jest letni lub zimny przecedzam go, aby został sam klarowny bulion. Dla uzyskania jak największej klarowności przecedziłam przez szumowinkę, a nie sito.

Przecedzony bulion

Tak przygotowany wywar przelewam do woreczków na lód. Najlepiej jeśli są to woreczki na duże kostki. W otworze woreczka umieszczam lejek i powoli, ostrożnie za pomocą chochli nalewam wywaru do woreczka. Należy uważać na początku i lać bardzo powoli mała porcję, gdyż połączenia między komorami nie zawsze „otwierają” się od razu i wywar może się nam wylać i ubrudzić i otłuścić woreczek. Napełniony woreczek związujemy i mrozimy.

Gdy będziemy chcieli użyć naszego bulionu wystarczy odpowiednią ilość kostek rozpuścić we wrzątku lub bezpośrednio w potrawie. Wydaje mi się, że na szklankę bulionu wystarczą dwie duże kostki zalane wrzątkiem. Jeśli chcielibyście przygotować rosół z tego przepisu, po prostu podzielcie ilość składników przez 3 i ugotujcie w dużym garnku. Warto tez zamiast porcji rosołowych wykorzystać skrzydełka lub nóżki kurczaka. Można dodać też podroby drobiowe lub kawałek wołowiny.

Kostki rosołowe

Zamrożone kostki

wtorek, 27 lipca 2010


Dziś była zupa. No bo ileż można wcinać zielsko z mięsem, co? Trochę odmiany potrzeba. Ponadto na dworze w końcu się znacznie ochłodziło, więc można było zjeść coś rozgrzewającego. A zupa-krem była bardzo smakowita. I w dodatku zielona.
Czego chcieć więcej? Podczas robienia zupy zainspirowałam się tym przepisem, jednak wprowadziłam własne modyfikacje.

Zupa z pora

Składniki (3-4 porcje):

  • 2 średnie pory (biała część)
  • 4 spore ziemniaki
  • 1 duża cebula
  • 3 spore ząbki czosnku
  • 3 łyżki masła
  • Ok. 4 szklanek bulionu
  • Pół łyżeczki kurkumy
  • Pół łyżeczki majeranku
  • Pół łyżeczki tymianku
  • Sól, pieprz do smaku

Opcjonalnie:

  • Śmietana (lub jogurt grecki)
  • Bagietka lub bułka

 

Sposób przyrządzenia:

Pora dokładnie umyć i pokroić w półtalarki. Cebulę pokroić na ćwiartki i posiekać w piórka (lub jak wam jest najwygodniej, i tak będziecie to miksować ;P). W garnku rozpuścić masło (można polać odrobinką oliwy z oliwek, żeby się nie paliło) i wrzucić pora. Dusić na niewielkim ogniu ok. 10 minut. W połowie duszenia wrzucić posiekaną cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek. Dusić aż do zmięknięcia warzyw, jednak tak aby się nie zarumieniły. W tym czasie obrać ziemniaki i pokroić w niedużą kostkę. Do uduszonych już warzyw dodać ziemniaki i zalać bulionem. Doprawić. Gotować aż ziemniaki będą miękkie ok. 15-20minut. Zupę zmiksować na gładki krem. Jeśli jest za gęsta (wychodzi dość gęsta) dolać bulionu.  Można podawać z kleksem kwaśnej śmietany (lub jogurtu greckiego) i bagietką lub bułką (u mnie wieloziarnista ciabatta).

Smacznego!

Zupa krem z pora

poniedziałek, 26 lipca 2010


Uwielbiam sałatki. W ogóle uwielbiam warzywa. Zresztą ja uwielbiam większość jedzenia, więc lubienie warzyw to nic nowego.  Do obiadu muszą być warzywa. Czy to surowe w postaci surówki, czy gotowane jarzynki, czy nawet smażone z patelni. Warzywa mają być. Rezygnuję z nich rzadko, kiedy mi akurat do jakiegoś sosu nie pasują, ale wtedy staram się chociaż zwykłą sałatę z winegretem przemycić. Bo ja lubię jak jest zielono. W ogóle zieleń to mój ulubiony kolor. A zielone warzywa są moimi ulubionymi warzywami. Więc dziś zielona sałatka, delikatnie włoska, idealna do obiadu, ale po delikatnych modyfikacjach mogąca służyć jako samodzielne danie.

Sałatka

Składniki (3 porcje do obiadu lub 2 samodzielne):

  • Pół opakowania rukoli
  • Pół główki sałaty lodowej (można je zastąpić mieszanką sałat)
  • Spory ogórek wężowy
  • 10-12 zielonych oliwek
  • 10-12 czarnych oliwek
  • 1 duży pomidor (lub pomidorki cherry, jeśli wolicie słodsze pomidory)
  • Troszkę twardego sera (ja użyłam, paczkowanych już wiórków Corregio, może być też parmezan, dziudgas lub inny tego typu)
  • 1,5 łyżki octu balsamicznego
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • Sól
  • Świeżo zmielony pieprz

Opcjonalnie:

  • 6-8 plastrów długo dojrzewającej szynki (parmeńskiej lub tańszej szwarcwaldzkiej lub innej tego typu)
  • 2 garście grzanek bazyliowych (czerstwe pieczywo, najlepiej bułka lub bagietka, pokrojone w kostkę i podsmażone na złoty kolor na odrobinie oliwy z oliwek posypane w trakcie smażenia bazylią)

Sposób przyrządzenia:

Rukolę i sałatę umyć i wysuszyć, sałatę porwać dość drobno. Oliwki zielone i czarne posiekać w plasterki (jak ktoś woli można też zostawić w całości). Pomidora pokroić w kostkę (ok. 2cm) lub przekroić na pół pomidorki cherry. Jeśli sałatka ma być daniem samodzielnym szynkę pokroić na mniejsze kawałki (przyda się bardzo ostry nóż) i przygotować grzanki bazyliowe. Wymieszać wszystko i posypać obficie serem w wiórkach lub płatkach.

Przygotować sos balsamiczny (przepis pochodzi z Kwestii Smaku: dokładnie wymieszać, najlepiej trzepaczką, ocet, oliwę, sól i pieprz.

Sałatkę polać sosem tuż przed podaniem. Do wymieszanej sałatki wrzucić grzanki.

Mmmm pycha!

Obiad z sałatką i kotletem


No tak. Żadne odkrycie. Kotlety w panierce znają i potrafią zrobić wszyscy, którzy wyszli w kuchni poza sferę nie przypalania wody i robienia jajecznicy. Przepis zamieszczam jednak jako wariacje na temat tradycyjnego schabowego, który w końcu może się przecież znudzić. Jednak jest to zbyt proste i szybkie danie, żeby z niego rezygnować. Mój sposób na panierkę może być inspiracją do szukania innych połączeń, które delikatnie odmienią smak polskiego schaboszczaka. Można kombinować i z rodzajem mięsa i z ziołami. Ja na przykład nie za bardzo lubię schabowe ze schabu. Zbyt często wychodzą twarde i gumiaste. Zdecydowanie wolę  panierować mięso z piersi kurczaka lub tak jak w tym przepisie z polędwicy wieprzowej.

 

Kotlet panierowany

Składniki (dla 3 osób):

  • 1 polędwiczka wieprzowa
  • Mąka pszenna
  • Bułka tarta
  • 2 jajka
  • Zioła prowansalskie
  • Ostra papryka w proszku
  • Sól
  • Pieprz
  • Olej

Sposób przygotowania:

Mięso umyć i osuszyć ręcznikiem papierowym. Pokroić w 4-5cm kawałki. Każdy kawałek układać na desce do krojenia, przykrywać kawałkiem folii spożywczej (chroni kuchnię, przed rozpryskującymi się kawałeczkami mięsa i oszczędza trudnego mycia tłuczka z jego drobinek). Kotlety dokładnie rozbić na ulubioną grubość (u mnie dość cienko – ok. 5-6mm). Posolić je i oprószyć pieprzem (najlepszy świeżo mielony) z obu stron

Patelnię postawić na gazie, nalać oleju i czekając aż się rozgrzeje przygotować panierkę. Sucha część czyli bułka tarta wymieszana z mąką pszenna w proporcjach ok. 2 : 1, ewentualnie 3 : 2. Taka mieszanka pozwoli nam uzyskać chrupiące złote kotlety, a dodatek mąki sprawi, że panierka nie będzie się rozpadać. Suchą panierkę wymieszać z ok. pół łyżeczki ostrej papryki. Mokrą część stanowią dokładnie rozbite jajka doprawione  pieprzem, solą i łyżką (lub dwoma) ziół prowansalskich. Całość powinno się dobrze rozmieszać, aby przyprawy się dobrze rozprowadziły w jajku. Ja zazwyczaj zioła dodaję do mokrej części, a sproszkowane przyprawy do  suchej części panierki. Wydaje mi się jednak, że można wszystkie przyprawy dodać do suchej części. Wtedy zioła wyjdą na wierzch. Ja lubię jak są ukryte w środku. Kotlety panierować dwukrotnie lub jak ktoś woli jednokrotnie. Ja zawsze zaczynam od suchej panierki czyli dwukrotne panierowanie przebiega tak: panierka sucha, mokra, sucha, mokra, sucha i na patelnię.

Ostatnio podpatrzyłam w jakimś programie kulinarnym sposób, jak panierować kotlety, a nie własne palce ;) Należy posługiwać się rękoma oddzielnie. Jedna sucha ręka do suchej panierki, druga morka do mokrej. Czyli zaczynamy od mokrej ręki i wrzucamy mięso d o suchej panierki (uważając, żeby jej nie dotknąć). Obtoczone mięso bierzemy suchą ręką i wrzucamy do mokrej panierki (znów uważając, żeby jej nie dotknąć). Potem mięso pokryte jajkiem chwytamy znowu mokrą ręką i wrzucamy do suchej panierki. Sposób ten jest skuteczny i pozwala uniknąć tego, czego zawsze nie znosiłam, czyli panierowanych palców, jednak trzeba najpierw zwalczyć przyzwyczajenia, żeby to wyszło.

Kotlety smażymy krótko z obu stron, na sporym ogniu, aż uzyskają złoty kolor. Takie ziołowe kotlety warto podać z innym zestawem dodatków niż klasyczny schabowy z puree i gotowaną kapustą. Ja polecam świeżą sałatkę. I tak naprawdę tylko ta sałatka wystarczy (zwłaszcza jeśli dba się o linię). Poniżej przepis na pyszną sałatkę z włoską nutą.

Smacznego!

 
1 , 2
Tagi

Świętujemy!


Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi
IV Bar Sałatkowy- Wigilijnie i świątecznie 2011