czwartek, 28 października 2010


Nie żartuję. Jak dla mnie to ten chleb naprawdę sam się robi. Bo co to jest wsypanie składników do miski i pobełtanie ich? I jeszcze raz pobełtanie i wstawienie do piekarnika? A z piekarnika wyjmujemy pyszne pyszności. I zdrowe pyszności. Bo chlebek jest naprawdę WIELOziarnisty. W dodatku cały proces trwa mniej jak dwie godziny. I jeszcze jedno. Chleb – mimo, że drożdżowy – zachowuje świeżość kilka dni. Czyli jak? Kto jutro na śniadanie zje sobie pachnącego, gorącego własnego chlebka? Bo ja na pewno ;)

Przepis znaleziony u Dorotus76.


Sam-się-robiący chleb wieloziarnisty

Składniki (na 2 bochenki):

  • 1kg mąki krupczatki (można tez pomieszać mąkę pszenną chlebową i pełnoziarnistą, innych nie próbowałam, ale zachęcam do eksperymentów)
  • 6 łyżek siemienia lnianego
  • 6 łyżek słonecznika
  • 1 szklanka otrąb (ja użyłam mieszanki pszennych żytnich, ale każde się nadadzą)
  • 3 łyżki sezamu
  • 2 łyżki pestek dyni
  • 1 łyżka soli (lub trochę więcej)
  • 2,5 łyżki cukru
  • 5 dag świeżych drożdży lub 2dag suszonych
  • 1 litr wody

Skład ziaren można modyfikować w zależności od tego co mamy w domu i co lubimy. Ja zamieniłam pestki dyni na dodatkowy słonecznik i sezam. Ważne tylko, żeby ich ogólna ilość była mniej więcej taka jak w przepisie.

 

Sposób przyrządzenia:

Wszystkie składniki wymieszać w misce (drożdże pokruszyć). Dokładnie wymieszać ręką lub silikonową łopatką (lub łyżką), najlepiej ok. 2-3minut. Ciasto wychodzi bardzo luźne, prawie półpłynne, dlatego nie zagniatamy go, tylko mieszamy. Odstawić przykryte ściereczką na 20 minut. Po tym czasie dokładnie wymieszać jeszcze raz i przelać do natłuszczonej lub wyłożonej pergaminem keksówki. Odstawić na kolejne 20 minut w ciepłe miejsce do podrośnięcia. Chleb nie powinien urosnąć za dużo, bo nie wyjdzie. Powinien widocznie powiększyć objętość, jednak jej nie podwoić. Piec 1 godzinę w temperaturze 230st. Ja w połowie pieczenia wyłączyłam górną grzałkę, aby skórka się zbyt nie spiekła.

Smacznego!

Sam-się-robiący chleb wieloziarnisty

Sam-się-robiący chleb wieloziarnisty

poniedziałek, 25 października 2010


Miał być przepis na chleb. Jednak zorientowałam się, że dziś Światowy Dzień Makaronu, a że przespałam już Światowy Dzień Chleba, to trzeba nadrabiać zaległości.

To danie jest błyskawiczne. Jest gotowe w trakcie jak gotuje się makaron. A w dodatku jest pyszne, pożywne i zdrowe. Użyłam makaronu pełnoziarnistego, co uważam za strzał w dziesiątkę – świetnie pasował od tego prostego dania. Niby drobna różnica, ale świetnie podnosi zarówno walory smakowe, jak i odżywcze. Makaron wychodzi dość pikantny, co doskonale komponuje się ze szpinakiem, do tego orzechowy posmak sezamu i pyszny obiad gotowy.


Makaron ze szpinakiem

Składniki:

  • 400g makaronu pełnoziarnistego
  • 300g świeżych liści szpinaku (najlepiej odmiany baby)
  • 50g sezamu
  • 2 papryczki chili (ja użyłam malutkich papryczek ze słoiczka, które są baaardzo ostre, więc jedna zupełnie wystarczyła)
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka oleju z orzechów ziemnych (można pominąć)
  • Sól, pieprz

 

Sposób przygotowania:

Wstawić wodę na makaron i gotować we wrzątku, aż będzie al dente. W tym czasie szpinak umyć i dokładnie osuszyć. Papryczki przekroić, usunąć gniazda nasienne i bardzo drobno posiekać. Standardowo przypominam o dokładnym umyciu rąk (można je przed umyciem posmarować olejem, ponieważ palący związek papryczek nie wiąże się z wodą, natomiast łączy się z alkoholami i tłuszczem) lub krojeniu ich w gumowych rękawiczkach. Czosnek przecisnąć przez praskę. Na patelni rozgrzać oliwę i wrzucić czosnek. Smażyć ok. minuty i dodać papryczkę. Smażyć kolejną minutę. Dodać ziarna sezamu i smażyć 2-3 minuty. Dodać liście szpinaku i smażyć, aż się zwiną i stracą objętość. Można dodawać je partiami, gdyż początkowo raczej nie zmieszczą się wszystkie na patelni. Doprawić solą i pieprzem. Odcedzony makaron wymieszać z zawartością patelni. Można dodać łyżkę oleju arachidowego dla wzmocnienia smaku sezamu.

Smacznego!

Makaron ze szpinakiem

Makaron ze szpinakiem

niedziela, 24 października 2010


Wstyd się przyznać, ale to był mój pierwszy raz z risotto. I nie mam tu na myśli tylko robienia go, ale też jedzenie. Jakoś nigdy do tej pory nie miałam okazji spróbować tego włoskiego klasyka, a że fanką ryżu nie jestem to i jakoś wcześniej się nie zebrałam od pierwszej próby. W związku z namowami mojej siostry i kończącą się datą ważności moich domowych kostek rosołowych, postanowiłam wreszcie zmierzyć się z „potworem”. Potwór okazał się przyjacielskim i milusińskim stworzeniem (czyt. prosty w przyrządzeniu, pyszny w jedzeniu ;). Nie warto bać się risotto. Jeśli poświęcisz mu te pół godziny uwagi, na które zasługuje, będziesz mógł się delektować doskonałym smakiem. Ponadto dodatki możesz dobrać sam – do swoich upodobań smakowych i zawartości lodówki.

Risotto z cukinią

Składniki (dla 2 osób):

  • 1 szklanka ryżu do risotto ( u mnie arborio)
  • ½ szklanki białego wytrawnego wina
  • 2,5-3 szklanki bulionu dobrej jakości (wykorzystałam bulion z domowych kostek rosołowych)
  • 1 średnia cebula (wykorzystałam 4 szalotki)
  • ½ szklanki wiórków parmezanu (użyłam inny twardy ser żółty)
  • szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej
  • świeżo mielony pieprz
  • 4 łyżki masła (+odrobina oliwy z oliwek)
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 małe cukinie

Czosnek i cukinię można zastąpić dowolnie wybranymi innymi dodatkami, lub samym szafranem lub gałką muszkatołową.

 

Sposób przyrządzenia:

Cukinię umyć i pokroić w kostkę. Cebulę obrać i posiekać w drobną kosteczkę. Na patelni rozpuścić masło (można dodać łyżeczkę oliwy z oliwek, żeby masło się nie paliło) i dodać przeciśnięty przez praskę czosnek. Podsmażyć 30 sekund i dodać cukinię. Smażyć kilka minut, aby zmiękła, ale pozostała jędrna. Cukinię zdjąć z patelni i odłożyć na bok. W garnuszku doprowadzić do wrzenia bulion i trzymać na małym ogniu. Na patelni rozpuścić kolejne 2 łyżki masła z łyżeczką oliwy i dodać cebulę. Smażyć do zeszklenia, jednak nie rumienić. Wsypać ryż i smażyć mieszając ok. 3 minuty, aż wszystkie ziarenka ryżu dokładnie pokryją się tłuszczem. Do ryżu wlać wino i poczekać, aż odparuje. Należy uważać, gdyż wino gwałtownie zaczyna wrzeć w kontakcie z gorącym ryżem i bardzo szybko odparowuje. Na patelnię nalać 2 chochelki bulionu. Czekać, aż ryż wchłonie płyn, często mieszając. Doprawić pieprzem, gałką muszkatołową, ewentualnie solą (jeśli używacie słonego bulionu, nie dosalajcie już ryżu). Gdy płyn zostanie wchłonięty, ale ryż nie będzie jeszcze suchy dodać kolejną chochelkę gorącego bulionu i ponownie mieszać, czekając na wchłonięcie płynu przez ryż. Powtarzać, aż do ugotowania ryżu. Gotowy powinien mieć bardzo kremową konsystencję, być miękki, ale nie rozgotowany – jak to u Włochów, powinien być al dente. Cały proces trwa ok. 20 minut. Na ok. 5 minut przed końcem gotowania na patelnię dodać cukinię. Gdy ryż będzie ugotowany dodać do risotto wiórki sera i wymieszać. Podawać gorące przystrojone płatkami parmezanu.

Smacznego!

Risotto z cukinią

Risotto z cukinią

piątek, 22 października 2010


Dla odmiany coś słodkiego. Muszę się przyznać, że średnio lubię słodycze. Zawsze wygrywa u mnie słony smak nad słodkim. Tak już mam. Czasem jednak nawet mnie weźmie ochota na jakieś słodkości. Wtedy właśnie sięgam po jakiś przepis na ciasto, ciastka, deser czy muffinki. Te ostatnie są bardzo szybkie i proste w przygotowaniu, można na wiele sposobów zmieniać ich smak, zmieniając dodatki, no i są pyszne. Te ze śliwkami znalazłam na Tak sobie pichcę i lekko zmodyfikowałam dodając białą czekoladę. Wg mnie to był strzał w dziesiątkę. Słodka, waniliowa, rozpuszczająca się w ustach biała czekolada idealnie komponowała się z wilgotnymi od śmietany i kwaskowatymi od śliwek muf finkami. Do tego cukrowa posypka zamieniająca się podczas pieczenia w kruchą, lekko chrupiącą skorupkę. Te muffinki warte są wypróbowania i powtarzania (u mnie gościły dwukrotnie w ciągu tygodnia ;).

Muffinki ze śliwkami i białą czekoladą

Składniki:

  • 2 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 120g cukru
  • 300g kwaśnej śmietany
  • 2 jajka
  • ½ szklanki oleju + trochę do smarowania foremek
  • 5 śliwek (4 jeśli są duże)
  • 1 tabliczka białej czekolady
  • 2 łyżki ciemnego cukru dermerara

 

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzać do temperatury 290st. Czekoladę posiekać na niewielkie kawałki. Jeśli ktoś ma dostęp, to można użyć 200g białych groszków czekoladowych, ja jednak niegdzie nie mogę takich kupić. Śliwki umyć, wypestkować i również pokroić na małe kawałki. W jednej misce wymieszać wszystkie suche składniki. Mieszać trzepaczką, dzięki czemu podczas mieszania masa się napowietrzy. W drugiej misce wymieszać  mokre składniki również mieszając trzepaczką. Połączyć zawartość obu misek i wymieszać do połączenia się składników (nie powinno się mieszać zbyt długo i dokładnie, aby muffiny nie wyszły gumowate). Dodać czekoladę i śliwki i wymieszać bardzo krótko i ostrożnie, aby sok ze śliwek nie zabarwił ciasta. Foremki do muffinek wysmarować dokładnie olejem za pomocą pędzelka i nakładać ciasto do ¾ wysokości otworów. Wierzch muffinek posypać cukrem dermerara. Piec ok. 25 minut w 190st. Po wyjęciu z piekarnika odczekać ok. 5 minut, zanim wyciągnięcie muffiny z foremki, wtedy nie powinno być z tym problemu.

Smacznego!

Muffinki ze śliwkami i białą czekoladą

środa, 20 października 2010


Zapowiedziana w poprzednim wpisie pizza z czterema serami. Ta pizza zdecydowanie nie należy do małokalorycznych. Nie należy też do najtańszych. A przygotowaniu jej trzeba poświęcić chwilę czasu. Ale wiecie co? Warto. Naprawdę warto. To najlepsza pizza jaką kiedykolwiek zrobiłam. Smak każdego sera jest nieco inny i nadaje pizzy innego charakteru. Świetnie się tu komponują lekko ostry lazur, kremowy camembert, delikatna mozarella i klasyczny ementaler. Do tego cieniutkie plastry długo dojrzewającej szynki, kilka pomidorków koktajlowych dla przełamania słonego smaku i świeża rukola dla podkreślenia całości. Mocno polecam do wypróbowania.

Zdjęcia niestety robione już o zmierzchu (czyli o 17, eh ta brzydka zimojesień ;/), więc trochę ciemne, ale mam nadzieję jeszcze akceptowalne ;)


Pizza cztery sery

Składniki (dla 4-5 osób):

Na ciasto (przepis stąd):

  • 3,5 szklanki mąki
  • 1,5 szklanki wody
  • 2 łyżki oliwy z oliwek (opcjonalnie oleju)
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 10g drożdzy instant (lub 25g świeżych)
  • Opcjonalnie po łyżeczce tymianku i bazylii

Na wierzch:

  • 6-8 łyżek ziołowego sosu pomidorowego
  • 20 dag sera z niebieską plesnia (np. lazur)
  • 1 okrągły ser camembert
  • 20 dag ementalera (lub goudy)
  • 30 dag mozarelli w bloku (do kupienia na stoisku z serami – nie stoi w zalewie)
  • 250g pomidorków koktajlowych
  • 8 plastrów szynki szwarcwaldzkiej (lub innej długo dojrzewającej)
  • kilka garści świeżej rukoli (u mnie zabrakło, bo akurat tego dnia skończyła się we wszystkich pobliskich sklepach)

 

Sposób przyrządzenia:

Wszystkie składniki na ciasto wymieszać i zagnieść miękkie, nieklejące się ciasto. Ciasto powinno przestać się kleić do rąk po około 3-4 minutach wyrabiania. Jeśli to nie nastąpi należy dodać odrobinę mąki. Wyrobione ciasto włożyć do naoliwionej miski, przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości (ok. 40-60minut, czasem dłużej).

Po tym czasie blachę do piekarnika natłuścić olejem (można ją najpierw wyłożyć pergaminem lub matą silikonową). Wyrośnięte ciasto rozpłaszczyć na blaszce. Delikatnie rozciągać dłońmi, na powierzchni całej blachy, aż ciasto będzie bardzo cieniutkie, zostawiając nieco wyższy brzeg. Można posmarować najpierw olejem, a potem sosem pomidorowym, lub bezpośrednio samym sosem. Dokładnie rozprowadzić pożądaną ilość sosu na całym spodzie pizzy. Na to położyć pokrojony w plasterki camembert, pokruszony w palcach lazur, i starte na grubych oczkach ementaler i mozarellę. Na sery nałożyć pokrojoną w drobniejsze części szynkę i przekrojone na połówki pomidorki (skórką do góry). Pizzę wstawić do piekarnika nagrzanego na 250st. I piec ok. 15 do 20 minut. Ja użyłam tylko dolnej grzałki, aby ser się zbytnio nie zapiekł. Podawać posypaną liśćmi rukoli. Nie profanować ketchupem ;)

Z tej ilości składników można również upiec 2 okrągłe pizze o średnicy ok. 36cm. Pizza ta nie za bardzo nadaje się do odgrzewania, ze względu na to, że roztopiony ser, nie topi się już tak dobrze po raz drugi. Sugeruję więc przygotowanie tylko takiej ilości jaką zjecie na jeden posiłek. Pizza z połowy składników powinna być sutym obiadem dla 2 lub skromniejszym dla 3 osób.

Smacznego!

Pizza cztery sery

Pizza cztery sery

 
1 , 2 , 3
Tagi

Świętujemy!


Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi
IV Bar Sałatkowy- Wigilijnie i świątecznie 2011